Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
125 obserwujących 1249 notek 2397006 odsłon
echo24, 13 maja 2014 r.

Lodziarnia na płycie Rynku krakowskiego!!!

Znalezione w Internecie

                                                            Motto muzyczne: https://www.youtube.com/watch?v=v032N8DDECY

Jak tylko robi się ciepło, wokół krakowskiego Rynku, jak grzyby po deszczu wyrastają kawiarniane ogródki. Ja sobie ulubiłem ten przy ażurowo przeszklonej kawiarence Vis-à-Vis, gdzie niegdyś spotykał się kwiat piwnicznej bohemy spod Baranów, a dziś ostał się już tylko odlany z brązu pomniczek piwnicznego czarnoksiężnika Piotra Skrzyneckiego, siedzącego przy niedopitej filiżance kawy. Więc, jak tylko jest wolne krzesło lubię przycupnąć obok pana Piotra i przy małej czarnej powspominać, jak dostojnym miejscem był niegdyś krakowski Rynek.  

Ale to już tylko wspomnienie, gdyż odkąd w Krakowie zaczęli rządzić przyjezdni, z niegdyś majestatycznego rynku zrobiono estradę, na której odbywają się coraz to huczniejsze, płoszące ludzi i gołębie „eventy” subkultury bazarowo-podwórkowej.  

A od paru dni dosłownie krew mnie zalewa, bo idąc na kawę muszę przejść obok szpecącego płytę prastarego rynku koszmarnego szkaradztwa o nazwie „Otwarty Punkt Konsultacji Społecznych Kraków 2022”, a nazywając rzecz po imieniu polowej siedziby lobbystycznej spółki od kręcenia lodów, jeszcze do niedawna kierowanej przez pewną chwacką posłankę Platformy Obywatelskiej spod Giewontu.  

Spółka ta od nazwiska pomysłodawczyni nosiła początkowo nazwę Jagna Marczuajtis & Family, ale od czasu jak mąż pani prezes próbował dać w łapę dziennikarzom na stacji benzynowej przy cmentarzu i smród się rozsnuł po Krakowie, w obawie o partyjny wizerunek sztabowcy zmienili migiem nazwę spółki na Sic! „Namiot Sferyczny Komitetu Konkursowego Kraków 2022”.  

Filozofia tej szemranej firmy polega na zrobieniu mieszkańcom Krakowa z mózgu wody i wciśnięciu im ciemnoty, że nic ich bardziej nie uszczęśliwi, jak olimpiada zimowa w ich Królewskim Mieście. Zaś biznes plan tego interesu jest prostszy niż budowa cepa bowiem chodzi o to, żeby w mocy prawa, w biały dzień zachachmęcić z kasy miejskiej kilkadziesiąt baniek na promocję czegoś, co się nigdy nie odbędzie, więc odpowiedzialność żadna i można bezkarnie kręcić lody ile wlezie. No bo trzeba być kompletnie odmóżdżonym by uwierzyć, że ktoś nam powierzy zrobienie tej olimpiady. Słowem w Krakowie buszuje gang wielkich Szu, bo co, jak co, ale ściemniać to oni umieją. A o skrupułach, że nie wypada kręcić lodów na krakowskim rynku mowy nie ma, bo dla takich, co nie odróżniają aromatu krakowskich bajgli od woni Big Maca, Plac św. Marka i targowisko pod Gubałówką to też „Rynek”.

Zaś finałem tego mega-szwindlu ma być referendum odbyte dla euro-picu dniu wyborów do parlamentu brukselskiego, co ma utwierdzić krakusów w złudnym przeświadczeniu, że jest cudnie, a jak zagłosują za Olimpiadą będzie jeszcze cudniej. Oczywiście ani słowa o tym, że Kraków nie był jeszcze nigdy tak zadłużony jak teraz.

A władzom miejskim absolutnie nie przeszkadza, że ten grzyb, przepraszam „Namiot Sferyczny Komitetu Konkursowego Kraków 2022”, jak kolec w oku kaleczy średniowieczny pejzaż głównego placu Królewskiego Miasta, które UNESCO zapisało w poczet Światowego Dziedzictwa Kulturalnego uznając ten zabytkowy klejnot za jeden z najcenniejszych obiektów światowych.

Więc wam teraz powiem, co o tym wszystkim myślę Jejmoście i Mości Panowie pożal się Boże „elita” krakowskich rajców o czersko-ordynackich korzeniach. 

Prawie codziennie krwawi mi serce, gdy w czasie rowerowej przejażdżki mijam sczezłe ruiny niegdysiejszej perły mojego ukochanego miasta, czyli przedwojennego Stadionu Miejskiego nazywanego później stadionem lekkoatletycznym Cracovii. Ten unikatowy na światową skalę kompleks rekreacyjno sportowy zbudowali w latach trzydziestych w najpiękniejszej części miasta ówcześni rajcy krakowskiego grodu, którzy swoje funkcje mieli za służebne posłannictwo dla krakowian, którzy im zaufali. 

To architektoniczne cacko zabudowy przestrzennej wkomponowane w oazę zieleni miejskiej było wierną kopią olimpijskiego kompleksu sportowego zbudowanego kilka lat  wcześniej w Colombe pod Paryżem na letnią olimpiadę 1924, a owo przeurocze miejsce zlokalizowane w samym sercu Krakowa nieprzypadkowo z widokiem na Błonia, Wawelskie Wzgórze, Sowiniec i kopce Tadeusza Kościuszki i Józefa Piłsudskiego nazywałem w młodości zaczarowanym ogrodem, tak tam było dostojnie i pięknie.  

Był tam bowiem kameralny stadion lekkoatletyczny ze żwirową bieżnią, stylową trybuną i w każdym calu przemyślaną infrastrukturą,  romantyczny amfiteatr gdzie odbywały się walki zapaśnicze, a później mecze siatkówki, korty tenisowe i przyległy kompleks basenów pływackich z olimpijską trampoliną. A wszystko udostępnione mieszkańcom. Do dziś pamiętam ten szczęsny czas, gdy w moich w latach licealnych na baseny w Cichym Kąciku schodziła się krakowska młodzież. Nie zapomnę też nigdy zapachu bzów i jaśminów, gdy wieczorami umawiałem się na randki w tajemnych zakamarkach tego krakowskiego Koloseum. 

Każda europejska metropolia, gdyby tylko miała taki klejnot, strzegłaby go, jak przysłowiowego oczka w głowie. Niestety, od kilkudziesięciu lat ten kompleks zawstydzająco niszczeje i przypomina obecnie jedno wielkie gruzowisko – patrz galeria fotografii. I tylko pomyśleć, że kiedyś rekreacyjne kompleksy sportowe w Colombe pod Paryżem i w Krakowie wyglądały równie imponująco. A dzisiaj? Wystarczy popatrzeć na zdjęcia.  

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale