Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
116 obserwujących 1195 notek 2272637 odsłon
echo24, 23 grudnia 2011 r.

OBRZĄDEK PIWNICZNEGO OPŁATKA

 

Przewodni motyw muzyczny: http://www.youtube.com/watch?v=WkdAvj4M66I
 
Piszę na gorąco, póki pamięć i myśl świeża.
 
Właśnie wróciłem z Piwnicy Pod Baranami, gdzie od lat, nie zdradzę ilu, każdego roku przeżywam przed Bożym Narodzeniem uświęcony obrządek łamania się opłatkiem z Przyjaciółmi i Muzami niesfornej cyganerii krakowskiej bohemy.
 
Ta wymyślona przez czarnoksiężnika Piotra Skrzyneckiego tradycja jakimś cudem Boskim przetrwała komunę, ciężki czas stanu wojennego, trudne lata transformacji i nadal, już po odejściu Piotra, w niepewnych jutra czasach budzących się do życia demonów i biesów mrocznych kart naszej narodowej historii, jakoś sobie radzi.
 
W myśl zasady, że prawdziwa Sztuka winna się wznosić ponad politykę i doraźne waśni, również i tym razem w Piwnicy Pod Baranami było nad wyraz uroczyście i podniośle. Przyszli ci z lewa i z prawa, a także ci niezdecydowani. Przyszli bo chcieli, jak co roku przeżyć bożonarodzeniowe misterium nadziei na lepsze jutro.
 
Stół był skromny, lecz za to pachnący jabłkami, suszonymi śliwkami, jedliną i wykrochmalonym obrusem.
 
Studencki chór z mojej Alama Mater Akademii Górniczo-Hutniczej zaśpiewał a capella łapiące za serce kolędy, a piwniczni Artyści przy akompaniamencie czarodziejskich skrzypiec wyśpiewali wyciskające łzy wspomnienie lat mojej młodości, którą zostawiłem w tym magicznym miejscu.
 
Znów czuło się ducha okrytego czarną peleryną piwnicznego Księcia w charakterystycznym kapeluszu z piórkiem, który dźwiękiem swego mosiężnego dzwonka przywracał wątpiącym wiarę w lepsze jutro. Z zaświatów sfrunęły anioły piwnicznych ikon, które odeszły na zawsze. Wszyscy byli jednakowo wzruszeni.
 
A moja dziewiętnastoletnia córka, mimo, iż odbiera mogłoby się zdawać na kompletnie innych falach, stała z rozdziawioną buzią zauroczona niezrozumiałym dla niej jeszcze magnetyzmem tego kultowego miejsca.
 
I nie ma dla mnie znaczenia, kto był, a kogo nie było. Przyszli ci, którzy jeszcze coś czują.
 
Wierni synowie i córy piwnicznego kultu, którzy mimo upływu lat i co tu ukrywać już nie tej, co kiedyś kondycji, każdego roku, jak ptaki do swych gniazd wracają i póki im sił starczy będą wciąż powracać do tego magicznego miejsca, by po złożeniu życzeń Przyjaciołom wyjść na płytę krakowskiego Rynku i jeszcze raz się wsłuchać w błąkający się po średniowiecznych zaułkach uśpionego miasta,  wrosły w ich duszę hejnał z wyższej wieży Bazyliki Mariackiej.
 
Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)   
 
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale